Przegrany wyścig
Przyglądając się kulturze popularnej możemy zauważyć trend zainteresowania połączenia człowieka z robotem, który utrzymuje się od dawna. Samo zainteresowanie robotami i przyszłością z nimi związaną również nie jest nowym pomysłem. Od “Bajek robotów” Lema, przez rysunki z wyobrażeniami przyszłości po kreskówki i gry, ludzie wykazują stałe zainteresowanie tym tematem. Co prawda Lem pisząc w XX wieku zapewne nie spodziewał się, że część z jego, można by rzec prymitywnych, pomysłów się zrealizuje. Mimo wszystko XXI wiek nie spełnił wielu oczekiwań ówczesnych ludzi. Idąc za tym - czy my możemy spodziewać się czegoś lepszego, lepszej technologii za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat?
Płacenie dłonią, robotyczne ręce i inne
Technologia nieustannie postępuje i trudno jest wyobrazić sobie jej zatrzymanie. Właściwie cały czas słyszymy o coraz to nowszych wynalazkach. Część z nich wywołuje sporo zamieszania, natomiast inne są przyjmowane z, można by to nazwać, wdzięcznością. Jednym z bardziej kontrowersyjnych wynalazków są wszelakie urządzenia, które są wszczepiane pod skórę. Implanty te, w zależności od swoich funkcji, pozwalają na różne działania. Pierwszy, który przychodzi mi do głowy to na pewno implant płatniczy. Małe urządzenie jest kompatybilne z technologią NFC, która pozwala na płacenie zbliżeniowe. Można by powiedzieć, że to drobnostka, przecież to tylko kawałek metalu, jednak sam pomysł wywołuje sporo wątpliwości. Głównie chodzi o skutki uboczne korzystania z tego typu rozwiązań. Pytania zaczynają się od tych czysto biologicznych (czy implant nie będzie powodował zmian w ciele, czy się przyjmie, czy nie wyrządzi długoterminowych krzywd) po codzienne (czy nie będzie przeszkadzał w życiu, jeśli się popsuje to jak go naprawić). Liczba przeciwników zapewne jest podobna do zwolenników tego typu technologii. Nie można być jednak zaskoczonym, że technologia dąży do aktywnego włączenia ciała w działanie urządzeń. Urządzenia aktualnie doskonale czytają nasze linie papilarne czy twarz. Za chwilę to może być również oko, dłoń z implantem, czy być może nasze własne myśli.
Nie można się jednak przy tym temacie zamknąć na samych gadżetach. Dużym wynalazkiem są chociażby wszelakie elektroniczne protezy. Jeszcze do niedawna ludzie, którzy stracili którąś z kończyn mogli liczyć na zwykłe metalowe protezy, które miały częściowo zastąpić utraconą rękę czy nogę. Aktualnie można zaobserwować rosnącą popularność mechanicznych kończyn. Producenci takich urządzeń obiecują jak najbliższe odtworzenie naturalnych zachowań utraconej ręki. Sama proteza działa na zasadzie rejestracji i przetwarzaniu impulsów nerwowych, które tworzy osoba ją nosząca. Czujniki stale wychwytują zmieniające się sygnały i dostosowują do nich swoje działanie. Proteza przedstawiana jest często jako szansa dla osób po amputacji. Nietrudno się z tym nie zgodzić. Jeśli kawałek maszyny ma chociaż w części zastępować utraconą kończynę, sama utrata może nie być aż tak bolesna i zmieniająca życie. W tym kontekście robotyzacji ludzkiego ciała nie można demonizować. Owszem można powiedzieć, że wiele nowinek technologicznych jest wprowadzanych najpierw pod jakimś dobrym celem, ale nadal w chwili obecnej jest to coś, co po prostu pomaga. I nie można im tego odmówić.
Ulepszenia ciała
Ponownie warto tu przytoczyć świat science-fiction, gdyż pokazuje on możliwe scenariusze, które w przyszłości mogą się spełnić. I tak też przy odrobinie czasu, rozwoju, technologii i wyobraźni powstać może wersja przyszłości rodem z gry ,,Cyberpunk 2077” lub animacji ,,Cyberpunk: Edge runners” (obydwa przykłady to jedno uniwersum).
Oba wytwory kultury przedstawiają skomputeryzowaną do granic możliwości przyszłość. Protezy i ulepszenia ciała, poprzez chipy, czy bio-wszczepy są na porządku dziennym. To już nie tylko pomoc poszkodowanym, a rodzaj mody i stylu życia.
Choć do roku 2077 jeszcze trochę nam brakuje, naukowcy już starają się dążyć do podobnej wizji, jak w przytoczonej grze.
Modyfikacje ciała wpływające na zwiększenie naszej siły - cyber wzrok czy cyber słuch to tylko kilka z kilkuset możliwości rozwoju, które powoli stają się możliwe, a wszystko to za sprawą pracy nad neurotechnologią. Czyli specjalną technologią pozwalającą wpływać na neurony w mózgu za pomocą impulsów elektryczynch.
Neuralnik, bo tak nazywa się czip, aktualnie miałby głównie zbierać i zapisywać dane. Tymi danymi byłyby obecnie nasze wspomnienia, które po naszej śmierci mogłyby zostać przekazane robotowi.
Podobne urządzenie znajdujemy w grze. Jest ono jednak na tyle niestabilne w swej konstrukcji, że jest w stanie spowodować śmierć osoby, która chciałby ,,wgrać” w siebie czyjeś dane.
Zarówno gra, jak i serial nie zamierzają ukrywać przed nami mrocznych sekretów uniwersum. Pokazują przyszłość, ale też i możliwe jej konsekwencje. W mieście Night City, gdzie rozgrywa się akcja gry i animacji, ludzie są w stanie ,,przedawkować chrom”. Jest to powiedzenie opisujące sytuację, w której ludzkie ciało nie jest w stanie, lub nie radzi sobie, z adaptacją z nowymi urządzeniami w naszym ciele. Taki stan mocno negatywnie wpływa na naszą psychikę, ponieważ umysł chce więcej, a ciało nie nadąża za zmianami. Następuje więc powolne wyniszczanie jednostki. Osoba staje się agresywna i odcięta od rzeczywistości. Stan ten nazywany jest "Cyberpsychozą" i pomimo tego że teoretycznie jeszcze daleko nam do to takiego rozwoju technologicznego, już pokazywane są nam jego wady.
Vocaloidy
Czy wyprą ludzkich idoli z showbiznesu?
Swoje mroczne, tajemnicze oblicza ukazują przed nami nie tylko urządzenia, które już prawdopodobnie wkrótce pojawią się na rynku i pozwolą na modyfikację własnego ciała. Brodząc w rzece egoizmu, można pokusić się o stwierdzenie, że warto mieć coś tylko i wyłącznie dla siebie, również i w aspekcie innowacji. Nie przeszkadza to jednak w powstawaniu takich tworów technologicznych, z których nie będziemy korzystać jednostkowo, a na większą skalę. Już teraz nasze oczy cieszą obrazy “malowane” przez generatory AI, a w niedalekiej przyszłości podobnych rzeczy będzie jeszcze więcej.
Technologia wpływa na różne aspekty ludzkiego życia, nie ulega to najmniejszej wątpliwości. W kontekście doświadczania kultury, skoro mowa była już o obrazach, warto byłoby również zwrócić uwagę na przemysł muzyczny, w którym bardzo dobrze prosperuje fenomen wirtualnych idoli. Tak zwane Vocaloidy to nic innego, jak syntezatory śpiewu, cyfrowe głosy zaprogramowane tak, by umożliwić użytkownikowi wpisanie tekstu, który następnie ma zostać zaśpiewany.
Na bazie tego wynalazku tworzone są postacie wirtualnych idoli. Pomimo tego, że zostały już wynalezione dość dawno temu, bo aż w 2004 roku, nieprzerwanie od parunastu lat zdobywają serca wielu fanów, nie tylko w krajach azjatyckich, skąd domyślnie pochodzą, ale również i na całym świecie. Ludzie bardzo ciepło przyjęli wyimaginowane, kolorowe postacie, które śpiewają piosenki, jakich zapragnie publiczność, a przy tym przykuwają oko i wydają się być dość oryginalne. Najpopularniejszą postacią wśród nich do tej pory jest Hatsune Miku, jednakże należy zaznaczyć, że takowych Vocaloidów istnieje jeszcze dużo, dużo więcej. Każdy z nich jest na swój sposób unikalny - posiada własny głos, własną wytwórnię i prosperuje jako rzeczywisty idol publiczności. Dodatkowym atutem dla odbiorców jest to, że mogą także zakupić merch swojego ulubionego piosenkarza w postaci koszulek, pluszaków, przypinek i innych tym podobnych.
Początkowo występowały one jedynie w postaci czysto zekranizowanej, przypominały bardziej animację niż prawdziwego człowieka, nie dawało to aż takiego poczucia ludzkiej wspólnoty z fanami podczas różnego rodzaju wystąpień. Dopiero w późniejszym rozkwicie pomysłu zaczęto używać specjalnych hologramów, które dawały choć namiastkę tego, że Vocaloid jest rzeczywistym piosenkarzem.
Widoczne to było zwłaszcza na organizowanych koncertach, gdzie specjalne hologramy wyświetlano na środku sceny. Dawały pozorne złudzenie, że postać piosenkarza jest prawdziwa i namacalna, a przede wszystkim w miarę ludzka. Bardzo często używano również rozszerzonej rzeczywistości, udostępniając użytkownikom specjalnie przygotowane modele, które mogli oglądać przez ekran chociażby własnego smartfona. Nie dawało to jednak takiej namacalności jak hologram, który idealnie odwzorowywał stworzoną przez designerów sylwetkę Vocaloida. Postacie na scenie nie tylko śpiewały, ale również tańczyły oraz przeprowadzały konwersację ze zgromadzonymi na koncertach ludźmi. Ta interakcja w czasie rzeczywistym z pewnością dawała fanom jeszcze lepsze doznania, a tym bardziej złudzenie, że kolorowa postać jest po prostu prawdziwym, niemal ludzkim piosenkarzem. Nawiązywała się wówczas więź, którą można zaobserwować pomiędzy ludzkimi idolami a ich fanami.
Nie ulega zatem najmniejszej wątpliwości, że ludzie niemalże na każdej płaszczyźnie muszą rywalizować z technologią, która tylko prze i prze, by stawać się coraz lepszą. Vocaloidy mogą stanowić pewnego rodzaju zagrożenie dla ludzkich idoli, gdyż ich rozpoznawalność jest niewiarygodnie duża, mimo że nadal nie są rozwinięte aż tak dobrze, by w pełni odwzorowywać ruchy człowieka.
Wiadomo, że roboty nie męczą się tak jak ludzie, mogą występować bez przerwy, a przy tym generować jeszcze więcej przychodów dla wytwórni, do których przynależą. Są zatem atrakcyjnym zamiennikiem dla ludzkich idoli, którzy przecież chorują, a w końcu również i starzeją. Bardzo dużo również słyszy się o samobójstwach wśród chociażby koreańskich idoli, którzy zwyczajnie nie wytrzymują psychicznie ze względu na nakład pracy, jaki muszą włożyć w swoją karierę. Okrutnym niestety stwierdzeniem jest, że ani Vocaloidy ani zapewne przyszłościowi, robotyczni idole nie będą takowych problemów posiadać, dlatego będzie można ich eksploatować do woli, tak jak to w takich przemysłach bywa. Roboty są zatem atrakcyjną alternatywą dla wielkich korporacji, które są nastawione stricte na zysk. Słabość ludzka jest aspektem nieuniknionym w tak wielkich karierach, jakie tworzą chociażby właśnie idole kpopowi, ale przecież nie tylko. Bardzo często słyszy się o depresji, która dopada największe gwiazdy showbiznesu, przez co w pewnym momencie muszą na chwilę przystopować z własną karierą.
Czy zatem robotyczni idole kiedyś wyprą prawdziwych ludzi z showbiznesu? Bardzo możliwe, jest przecież duża różnorodność modeli, które można stworzyć. Niemalże na pstryknięcie palców można zaprojektować nowego idola, nieważne czy miałby królicze uszy czy koci ogon. Przemysł hologramowy również jest bardzo rozwinięty, a kwestią czasu jest przecież nim pojawią się w pełni sprawne fizycznie roboty, które będą mogły przedstawiać non stop, bez męczenia się, starzenia, z możliwością wymiany części, które się zepsują, a przede wszystkim bez psychiki, którą posiadają ludzie.
Człowiek jednak w dalszej mierze może przewyższać ich po prostu sprawnością fizyczną, ale sądzę, że to tylko kwestia czasu nim będziemy mogli odróżnić robotyczne ruchy od tych ludzkich. Również brak duszy oraz świadomość tego, że roboty są zaprogramowane tak, by spełniać wymagania wytwórni, może w dalszej mierze odrzucać od tego typu rozwiązań. Nie sądzę jednak, by to był aż tak duży problem. Baza głosów także nie musi okazać się tutaj problematyczna, bo skoro już mamy AI, które produkuje całkiem nowe obrazy to zapewne wkrótce pojawi się coś podobnego i w branży muzycznej.
Człowiek tworząc maszyny, tworzy sobie konkurenta do wyścigu, w którym jest skazany na porażkę. Robotyczne ciało, tak idealne i niepokonane nigdy nie pozostanie w tyle za słabym, ludzkim ciałem. Robot nie choruje, nie czuje i posiada cel, jaki za wszelką cenę wykona. Organizmy żywe jednak są narażone na znacznie więcej czynników zewnętrznych, utrudniających im dotarcie do mety.
Owszem, cyborgizacja ulepsza i ułatwia nasze życie, jednak w pewnym momencie może nas całkiem zastąpić, bo zostanie przekroczona granica ulepszania własnego ciała. Ludzie przestaną być ludźmi, a zaczną być cyborgami. Trudno wyobrazić sobie moment, w którym miałoby się to wydarzyć. Ciężko również określić, kiedy ta granica miałaby zostać przekroczona. Nie można jednak przeoczyć faktu, że fascynacja technologizacją ciała stale rośnie i nie wydaje się gasnąć.

Komentarze
Prześlij komentarz