Technologia i jej ludzcy odbiorcy.

Kultura

„Technopol to pewien stan kultury. To również stan umysłu”.

    Rozpoczynając od słów Postmana, chcemy zwrócić uwagę na znaczący postęp technologii, który nie tylko zmienił codzienne funkcjonowanie człowieka, ale również sposób jego myślenia o otaczającym go świecie. Wytworzyło się całkiem wiele nowych uwarunkowań kulturowych, które wcześniej nie miały racji bytu.

    Technologiczne twory coraz częściej dostosowują się do ludzi, co wzbudza jeszcze większy popyt na tworzenie nowych innowacji. Nie ma co ukrywać, że we współczesności technologia jest wszechobecna. Spotykamy ją przecież na każdym kroku i praktycznie non stop jest blisko nas. W większości przypadków w naszych torbach bądź kieszeniach. Jest nieodłącznym elementem naszego codziennego inwentarzu, a również i krajobrazu, dlatego chcemy, by rozwijała się po to, by także cieszyć oko.

    Swoje zastosowanie znalazła i w sztuce. Artyści bardzo chętnie z niej korzystają, chcąc uzewnętrznić wnętrze swojej głowy. Nie tylko wykorzystują do tego wszelkiego rodzaju generatory AI, ale także faktyczne, namacalne twory nowoczesnej maszynerii. Ich interpretacja bowiem jest bardzo elastyczna, gdyż nie ma jednego schematu, jak konkretnie powinno się je rozumieć. A jeżeli jest to tylko i wyłącznie z tej robotycznej strony. Mimo tego, z łatwością można przenieść na nie kulturowe uwarunkowania, a przy tym stworzyć coś, co ludzie będą chcieli oglądać i podziwiać.

    Robotyka w ogólnym pojęciu interesuje człowieka. Ciekawość budzi coś, co jest jednocześnie znane i nieznane. Jakby nie patrzeć, mamy do czynienia z maszynami niemalże codziennie, ale na dobrą sprawę nie zawsze mamy o nich pełne pojęcie. Dlatego też nowinki technologiczne są dla nas interesujące, a zatem i wdrożenie ich do sztuki jest czymś, co ciekawi, a nawet zaskakuje. Wykorzystywanie nowych technologii, by tworzyć pewnego rodzaju widowiska z pewnością jest powiewem świeżości w świecie sztuki.

    W końcu niekonwencjonalność to aspekt pożądany wśród artystów. Sztuka z łatwością pokazuje nam, że przypisywanie znaczeń pewnym rzeczom na stałe nie ma większego znaczenia. Zawsze bowiem znajdzie się ktoś, kto będzie chciał wykorzystać z pozoru prostą w rozumieniu rzecz w całkiem inny sposób.

    Tak i maszyny, potężne i skomplikowane, w pierwszym momencie kojarzą nam się z jakąś pracą, której być może człowiek nie jest w stanie wykonać bądź której nie chce wykonywać. Pod żadnym pozorem nie widzimy w nich ludzi, a, wręcz przeciwnie, przeciwników, mogących zastąpić pracę ludzkich rąk.

    W tym momencie dobrze byłoby przywołać instalację nazwaną „Can’t help myself”. Jest to praca autorstwa chińskich artystów – Sun Yuan oraz Penh Yu – przedstawiająca maszynę, która w pierwotnym założeniu miała pracować w fabryce, została jednak odkupiona i twórczo wykorzystana w sztuce. Nadano jej nowy sens, po czym poddano pod ocenę publiczności. 


    Robot, który w rzeczywistości jest masywnym ramieniem, ukazuje niemalże makabryczne obrazy. Ma za zadanie zbierać z podłogi hydrauliczny płyn łudząco przypominający ludzką krew. Na domiar tego, nie jest zaprogramowany tak, by tylko ją do siebie przyciągać. Ma on w skrypcie aż trzydzieści dwie różne czynności, jakie może wykonać, a obejmują one chociażby machanie, tańczenie czy drapanie. Jednakże mimo tego nieprzerwanie „krwawi” i nie jest wobec tego obojętny. Cały czas próbuje zatrzymać płyn przy sobie, to właśnie jest esencją jego istnienia.     

    Symboliczne cierpienie robotycznej postaci wywoływało w odbiorcach niemałe poruszenie. Odczuwali oni wobec niej współczucie, smucili się na wieść, że pracuje coraz wolniej i mniej efektywnie. Można powiedzieć nawet, że niektórzy doszukiwali się w niej rzeczy tożsamych z nimi samymi. Dużo ludzi w instalacji widziało własne próby „pozbierania się do kupy”, które bardzo często okazywały się bezskuteczne. W szczególności takowe odczucia posiadały osoby chorujące na choroby psychiczne, które teraz uznawane są za choroby cywilizacyjne, a więc dotykają bardzo wielu ludzi. Pomimo tego, że instalacja składała się przecież z mechanicznego robota, pozbawionego ludzkiego wyglądu, odbiorcy potrafili przyrównywać ją do siebie i doszukiwać się czynników wspólnych.  



  Fenomen „Can’t help myself”, szczególnie w ostatnich latach, był popularny na Tiktoku, gdzie społeczność dawała upust własnym emocjom. Powstawały smutne edity, a ludzie w komentarzach wyrażali swoje oznaki współczucia dla martwej przecież maszyny, która z pozoru nie posiada żadnych uczuć, więc tym bardziej nie może cierpieć. Śledzono również na bieżąco jej obecny stan, gdyż ten zmieniał się z roku na rok, aż w końcu “umarła”, przez całe swoje życie próbując jedynie pozbierać własną krew.  

   Bardzo ciekawym zjawiskiem jest utożsamianie robotycznego ramienia z człowiekiem, a to wszystko za pomocą zmiany jego pierwotnego przeznaczenia. Wystarczyło “wyciągnąć” naszego robota z jego zwykłej codzienności i postawić w galerii sztuki, by nadać mu całkowicie nowe znaczenia, doszukiwać się w jego istnieniu jakiejś “głębi”. 



Chaty


    Nowa technologia to również wszelakie boty, które stale działają w internecie. Przełomowym w tej sprawie stał się ChatGPT, o którym zdecydowana większość osób już słyszała. Na jego wzór powstają kolejne boty, które “rozmawiają” z użytkownikiem. W tym miejscu chcielibyśmy opisać trzy znane nam chaty: wspomniany wyżej chatGPT, My AI na Snapchacie oraz character.ai. 


Chat GPT


    Jak podaje wiele artykułów nt powyższego chatu, powstawał on stopniowo. Był tworzony na kolejnych coraz to bardziej zaawansowanych modelach. Najnowsza wersja - GPT Plus, korzysta z GPT-4, który jest najnowszą generacją GPT. 

    Chat aktualnie jest używany przez wielu zróżnicowanych ludzi. Jego popularność stale rośnie, a to wszystko dzięki szybko uczącemu się algorytmowi, który sprawia, że odpowiedzi są coraz lepsze. Sam chat wykorzystywany jest często jako pomoc czy jako rodzaj rozrywki. Pełni zatem kilka ról jednocześnie - zabawki, nauczyciela, pomocnika etc. Wszystko zależy od tego, czego oczekuje użytkownik. 

    Dużym plusem chatu jest jego wielojęzykowość oraz wiedza na praktycznie każdy temat. Co do pierwszego - wprowadzanie kolejnych języków sprawia, że ilość potencjalnych użytkowników stale rośnie. Nie każdy przecież jest biegły w języku angielskim. Kolejną rzeczą jest jego rozległa wiedza. Chat odpowiadając na nasze pytania korzysta z danych zastanych oraz opiera się o wcześniejsze pytania. Szybko i skutecznie zatem przeszukuje ogromne bazy wiedzy, wybierając dla nas te, które konkretnie dotykają naszego problemu. Ma to jednak swoje ograniczenia. Przede wszystkim proponowane odpowiedzi zazwyczaj są “suche”. Mam przez to na myśli pozbawione ludzkiego czynnika, którym jest poczucie pewnej wyjątkowości w tekście, czucie w nim człowieka. Owszem, jest to zapewne coś, co za niedługo przestanie być problemem - algorytmy przecież nie śpią i stają się coraz lepsze. Na chwilę obecną jednak odpowiedzi są bardzo ogólne i proste. Samego chatu można dopytywać o konkrety, jednak mimo rozwinięć nadal pozostaje on bardzo rzeczowy i sztywny. Czytając napisane przez niego prace da się wyczuć jednakowy ton całej wypowiedzi. 

Dodatkowym problemem staje się problem z prawami autorskimi i ogólnymi nadużyciami związanymi z używaniem odpowiedzi chatu. Dużo osób używa go jako głównego źródła informacji, często też powierzając mu napisanie całej pracy. Właściwie nie wiadomo też z jakich konkretnych źródeł on korzysta, czy może być zatem omylny? Czy może być obiektywny? Historia botów pokazała już niejednokrotnie, że algorytmy uczące się zachowań ludzkich kopiują ich stronnicze zachowania, powielając je u siebie. Czy zatem chatGPT, który przecież korzysta z danych zastanych i uczy się od użytkowników ma szansę pozostać obiektywnym pomagaczem? 


My AI - Snapchat



    Chat jest stosunkowo nowy, pierwsze artykuły na jego temat zaczęły pojawiać się w kwietniu tego roku. Sam chat zasilany jest technologią GPT. Spełnia on właściwie podobne funkcje, co sam ChatGPT, różnica polega na tym, że znajduje się na Snapchacie oraz jego możliwości są trochę bardziej ograniczone. Wokół samego bota pojawiły się różne zdania. Wiele osób wskazało na fakt, że ma on dostęp do ich lokalizacji oraz że przejawia różne, niepokojące działania. Dodatkowym problemem był fakt, że nowa funkcja pojawiła się w trakcie aktualizacji i nie można było jej wyłączyć (ta funkcja została udostępniona tylko użytkownikom, którzy zapłacili za wersję premium). Sam Snapchat pozostawił tę sprawę bez odpowiedzi, informując tylko, że stale pracują nad ulepszeniem bota. 

    Mimo kontrowersji wokół niego jest on stale używany, a użytkownicy stale wymieniają z nim wiadomości. Zafascynowanie oraz przerażenie jednocześnie takim rodzajem technologii można szeroko obserwować na Tiktoku. Występuje tutaj pewne rozdwojenie jeśli chodzi o odbiór tego bota. Z jednej strony obserwujemy tysiące osób, które dzielą się wiadomościami wymienionymi z chatem. Są to treści takie jak: pisanie piosenek czy wierszy, wymyślanie rozwiązań jakiś problemów, czy zwyczaje rozmowy. Z drugiej strony przy wyszukiwaniu odpowiednich fraz ukazuje nam się góra filmów, które pokazują niepokojące zachowania AI. Dlaczego zatem nadal korzystamy z czegoś, co w jakiś sposób przeraża? Zafascynowanie takim czatem sprawia, że mimo jego odpowiedzi nadal odpisujemy i chcemy więcej. Ciekawym zjawiskiem jest próba wywołania u niego konkretnych odpowiedzi, które mają właśnie niepokoić. Co sprawia, że patrzenie na wyłamującą się z ram technologię wywołuje pozytywne reakcje i chęć zobaczenia więcej, jak daleko się posunie w swoich słowach i czym jeszcze zaskoczy.


Character.ai


    Jest to kolejny z nowo powstałych botów. W skrócie: umożliwia on “pisanie” z postaciami z gier, filmów czy sławnymi osobami. Sam chat może pomóc również w nauce, zagrać z nami w grę czy napisać historię. Jest to jeden z chatów, który równie jak chatGPT cieszy się ciągle rosnącym zainteresowaniem. Dzieje się tak, ponieważ spełnia jedną ważną rolę - karmi on relacje paraspołeczne. Wcześniej rozmowę z naszym ulubionym aktorem czy postacią mogliśmy odbyć tylko we własnej wyobraźni, teraz staje się to możliwe bardziej realne. Możliwość zadania dowolnego pytania i uzyskanie na nie odpowiedzi urzeczywistnia tę relację.   

Dodatkowym atutem jest możliwość pomocy w nauce języka. Nie jesteśmy jednak pewni jak to faktycznie mogłoby się przydać. Sama opcja zapewne byłaby pomocna przy przykładowo nauce teoretycznej - zasad gramatycznych czy pisania. Sposób przyjmowania takiej wiedzy zapewne uzależniony jest już od użytkownika. Zapewne jeśli ktoś chce się uczyć w ten sposób ma również jakiś pomysł na przyjmowanie takiej wiedzy.




    Trzy podane wyżej chaty nie są jedynymi jakie możemy znaleźć w internecie. Po sukcesie ChatuGPT możemy zauważyć stały wzrost liczby botów podobnych do niego. Można założyć, że w przeciągu najbliższych miesięcy będziemy otrzymywać kolejne boty wypowiadające się tylko w konkretnych tematach, wyszukujące danych tylko z konkretnych źródeł. Wszystko to zapewne zależy do dalszego rozwoju technologii. Prawdopodobnie ważny też okaże się aspekt praw autorskich, który prawdopodobnie będzie musiał być rozwiązany w najbliższej przyszłości. Na chwilę obecną jednak liczba chatów tylko rośnie, a same algorytmy stają się coraz lepsze i efektywniejsze. 



Roboty w codzienności


    Co prawda nie żyjemy jeszcze w tak rozwiniętej przyszłości, jak zakładano 50 lat temu. Nie ma u nas latających deskorolek jak w filmie ,,Powrót do przyszłości”, czy w pełni rozwiniętych robotów, gotowych na każde zadanie, jakie im tylko zlecimy. Założenia te jednak nie pomyliły się zbytnio, gdyż prace nad różnego rodzaju ,,poduszkowcami” postępują, a służące nam roboty powoli wkraczają do naszego życia. 

Urządzenia asystujące typu Alexa czy Siri zawitały na rynek niecałe 10 lat temu, w 2014 roku. Są to systemy AI, które powstały dzięki inspiracji powieściami Science-fiction oraz syntezatora mowy ,,Ivona”. 

    Alexa jest aplikacją, asystentem sterowanym poprzez nasz głos, sterującą różnymi przedmiotami z naszego otoczenia, jeśli tylko, są one kompatybilne z jej oprogramowaniem. Potrafi ona znajdować przeróżne informacje, odpowiadać na nasze pytania, a nawet ,,uczyć się na własnych błędach” poprawiając swój algorytm względem naszych predyspozycji. Nasz domowy asystent może być też przez nas modyfikowany. Dodatkowe funkcje można pobierać lub tworzyć samemu, co pokazuje, jak wyjątkowe stają się roboty asystujące. 

    AI typu Alexa przyjęły się bardzo ciepło i szybko zapewne przez ich wielofunkcyjność i możliwość ułatwienia nam życia, bo przecież wystarczy już tylko o coś zapytać, a polecenie zostanie wykonane od razu. Nie trzeba już męczyć się z wyszukiwaniem informacji, czy włączeniem żarówki. Jednak nie tylko wygoda mogła być powodem szybkiej aklimatyzacji aplikacji w naszym życiu, a to że robot który się do nas zwraca ma często kobiecy, delikatny i przyjazny głos. (Choć na chwilę obecną głos jak i osobę w takiej czy innej, podobnej aplikacji można dowolnie zmieniać względem upodobań) 

    Aspekt ten sprawia, że powoli nawiązujemy więź emocjonalną z asystentem. W końcu porozumiewa się z nami jak prawdziwy człowiek, a nie jak zimna maszyna. Bardzo często mówimy do niego, ,,proszę” zanim wydamy polecenie, czy dziękujemy kiedy owo zadanie zostanie wykonane. To ludzki głos aplikacji sprawia, że zwracamy się do niej z szacunkiem i dbałością o uczucia, jak do innej osoby, a przecież wcale nie musimy.   



Roboty dla każdego


    Kiedy do kin wszedł film ,,Wall-e’’, ludzie związali się z małym robocikiem, który zakochał się i chciał uratować ludzkość, oraz sprowadzić ją z powrotem na ziemię. Twórcy bajki nadali głównemu bohaterowi uczucia, możliwość uczenia się, logicznego myślenia oraz ludzkie odruchy. W ten oto sposób robot przestał być w naszych oczach, a może bardziej w sercach, robotem, stał się postacią, której kibicowaliśmy i życzyliśmy jak najlepiej, a jego historia nas poruszała. 

    W czasie postępującej cyfryzacji i robotyzacji, powoli i lekko zanikają kontakty międzyludzkie. Owszem, nasze życie przenosi się w świat internetu, ale ludzie nadal potrzebują kogoś, z kim mogliby fizycznie spędzić kilka chwil. Tak oto narodziły się malutkie roboty o nazwie ,,Eiliki”, które powoli stają się naszymi przyjaciółmi. Robociki te również zostały wyposażone w AI, mają ponadto małe ekrany, na których wyświetlany jest ich aktualny stan emocjonalny. Wchodzą w interakcję z naszym głosem, dotykiem, innymi robotami tej samej serii, jak i swoim własnym otoczeniem, a to wszystko dzięki wbudowanym kamerom.

    To dzięki tak wielkiej interakcyjności z robotem, możemy się z nim w tak dużym stopniu związać. Jego ,,ludzkie” przysposobienie sprawia, że odbieramy go jako nasze inteligentne zwierzątko albo owego małego przyjaciela. Cieszy nas każda funkcja jaką odkrywamy i każda interakcja, czy to głosowa, dotykowa czy słuchowa, Mały robot jest w stanie,tak jak Aleksa, z nami porozmawiać. Niestety nie ma tak wielu funkcji jak ona. Dzięki niewielkim rozmiarom, uroczym animacjom twarzy i budowie przypomina on małe dziecko, o które instynktownie mamy ochotę się zatroszczyć. Stąd też wynika jego stale rosnąca popularność. Patrząc na zachodzące w obecnym świecie można się pokusić o stwierdzenie, że niebawem każdy z nas wyposaży się w takiego małego robocika, ponieważ kto wie co będzie potrafił zrobić za kilka lub kilkanaście lat. 



 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przegrany wyścig

Twitter jako blog informacyjny.