Twitter jako blog informacyjny.
Zwłaszcza w ostatnich latach, na mianie których przypadł rozkwit pandemii koronawirusa oraz wybuch wojny na Ukrainie, nowe media zyskały na znaczeniu. Można pokusić się o stwierdzenie, że ludzie szukali, i nadal szukają, innych źródeł informacji aniżeli główne kanały informacji. Telewizja bądź radio w dużej mierze były zalewane dezinformacją oraz propagandą, której nikt poza samymi nadawcami nie mógł zweryfikować. Dlatego też stali użytkownicy mediów chętniej w tym czasie zaglądali chociażby na Twittera, którym też zajmiemy się w niniejszym poście.
Bardzo szybko okazał się on kluczowym portalem społecznościowym, przodując w przekazywaniu istotnych i względnie rzetelnych informacji. Dzięki przystępnej formie tworzenia oraz odbierania postów w postaci zwięzłych „tweetów” na mikroblogach, komunikacja pomiędzy nadawcami a odbiorcami nie była bierna. Inaczej ma się to w momencie oglądania telewizji czy słuchania radia, gdzie trudno o aktywność infomacjobiorcy. Taka forma komunikacji pozwalała na szybką weryfikację fakenews’ów, czyli fałszywych informacji, świadomie wprowadzających w błąd. W każdym momencie, niezależnie od pory dnia, ktoś z użytkowników mógł napisać komentarz i odnieść się do treści posta.
Duże pole interakcyjności oraz łatwość dostępu mogły wydawać się atrakcyjne dla potencjalnych użytkowników, niezależnie od ich stopnia zaawansowania technicznego. Stąd też należałoby zwrócić uwagę na znaczący przyrost zakładanych kont na owym portalu w latach 2020-2022. Serwis ten był bardzo atrakcyjny w tamtym okresie, znacząco wpływając na sposoby organizowania się ludzi, nie tylko w dobie pandemii, ale również w okresie wybuchu wojny na Ukrainie.
https://www.statista.com/statistics/303681/twitter-users-worldwide/
Ludzie reporterzy.
XXI wiek oraz rozwój nowych technologii nauczył nas relacjonowania zdarzeń, które w naszym odczuciu są tego warte albo są nieoczekiwane. Kiedy widzimy coś, co nas szokuje albo bawi, wyciągamy z kieszeni telefon i od razu to nagrywamy albo robimy zdjęcie. Spora część z nas wrzuca swoje obserwacje do Internetu - w tym i na Twittera.
Stajemy się wtedy takimi młodymi reporterami, niekiedy dziennikarzami - opisującymi to, co widzimy i jakie to ma znaczenie dla nas i dla ogółu.
Ogromny napływ nowych reporterów na Twitterze przyniosła wojna na Ukrainie. Internet został zalany relacjami z pierwszej ręki. Niedługo po tym, na portalu pojawiły się konta osób prywatnych takich jak: Łukasz Bok czy Wojciech Zylm.
Przesyłali oni na bieżąco informacje odnośnie najnowszych wydarzeń. Stanowili oni godne zaufania źródło i stali się kontami informacyjnymi, ponieważ byli jednostkami autonomicznymi, zwykłymi ludźmi, którzy starają się przekazać społeczeństwu prawdę, będąc na miejscu, opisując to co widzą i słyszą. Mało tego odbiorcy nawiązywali z nimi większą więź: poprzez możliwość interakcji, dzięki sekcji komentarzy oraz możliwości pisania prywatnych wiadomości.
Profile takie nie tylko dawały ludziom świeże informacje, ale też poczucie więzi i możliwość przeżywania wspólnie emocji. Dlatego też interaktywność nowych mediów jest tak kluczowa dla społeczeństwa, które prowadzi życie nie tylko w świecie fizycznym, ale też i wirtualnym.
Skąd zainteresowanie?
W dobie natłoku informacji z każdej strony niezwykle pomocne okazały się konta, które roboczo można nazwać informacyjnymi, stworzonymi właśnie na Twitterze. Zyskały one szczególnie dużą popularność w czasie pandemii a następnie wojny. Rzeszę odbiorców przyciągały krótkie, często wstawiane i rzetelne informacje. Przedstawione przykłady to jedne z najczęściej odwiedzanych kont na Twitterze:
Wielu ludzi w tak trudnym czasie nie wiedziało gdzie i jak szukać potrzebnej im wiedzy. Dużym problemem był też przesyt informacji, szczególnie tych błędnych i dezinformujących. Tedros Adhanom Ghebreyesus (szef WHO) użył słowa infodemia, czyli właśnie przesyt informacji oraz ogólnie panującej dezinformacji. W dobie internetu z każdej strony byliśmy i jesteśmy otoczeni napływającymi wiadomościami. Często jest ich tak dużo, że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z szybkim ich przyjmowaniem, a co dopiero filtrowaniem. Dlatego tak pomocne okazały się osoby, które przekazywały te informacje w zwartej, łatwo dostępnej formie. Tysiące ludzi zaczęło specjalnie zakładać konta na Twitterze, by móc na bieżąco śledzić rzetelne według nich konta. Dzięki temu mogli mieć codziennie dawkę sprawdzonych wiadomości oraz nie martwić się o konieczność szukania ich gdzieś indziej.
Ciekawym zjawiskiem było to, że po głównej fali pandemii konta te zaczęły tracić swoich obserwujących. To tylko potwierdza tezę, że służyły tylko do odbioru skondensowanej wiedzy. Chwilę potem wybuchła wojna, a konta te ponownie mogły obserwować przyrost obserwacji.
"Fejkowe".
Nie można jednak zapomnieć, że obok nich pojawiały się również osoby, które szerzyły dezinformację. Owszem, konta te często były zgłaszane i banowane, jednak na ich miejsce pojawiały się kolejne. Ich głównym działaniem było sianie błędnych informacji oraz podważanie tych prawdziwych. Często były one prowadzone przez boty, które na bieżąco publikowały fałszywe dane na temat wirusa czy wojny. Nie można jednak winy za to zrzucić tylko na technologię. Podobnych czynów dokonywali również zwykli ludzie. Tutaj właśnie ujawnia się fakt zwykłego człowieka jako reportera. Podawane informacje często były zasłyszane od kogoś innego i przekazane dalej w formie krótkiego postu. Algorytmy tylko pomagały w rozprzestrzenianiu tego - fałszywe informacje trafiały do osób o takich a nie innych poglądach. Sianie dezinformacji i coraz to nowsze fake newsy prowadziły do pojawiania się paniki wśród ludzi lub do nie zawsze niebezpiecznych działań. Konta te podważając wiedzę ekspercką, sprawiały, że ludzie przestawali ufać komukolwiek oprócz ludzi o tych samych poglądach. Napędzało to stałe koło błędu, z którego nie można było wyjść.
Na platformie takiej jak Twitter łatwo było znaleźć osoby o tym samym spojrzeniu czy to na wirusa czy wojnę, dlatego koło to tylko się napędzało. Toczyło się ciągle, ponieważ osoby te w końcu mogły znaleźć innych, którzy myśleli tak samo, co oznacza, że mogły przerwać swoje milczenie.
Podsumowanie.
Przejście z mass mediów do nowych mediów jest procesem dość naturalnym, ponieważ ludzie dostosowując się do nowego, szybszego, trybu życia potrzebują otrzymywać informacje z łatwo dostępnych źródeł. Twitter jest jedną z wielu platform, które umożliwiają przekazywanie informacji w skondensowanej formie oraz umożliwia sprawną komunikację pomiędzy nadawcą a odbiorcą. Dlatego też jest atrakcyjną opcją dla ludzi, chcących być na bieżąco z tym, co się dzieje w ich najbliższym otoczeniu, jak i na świecie.
Nie można jednak zapomnieć o ciemniejszej stronie Twittera, czyli ciągle pojawiających się botach, chociażby politycznych, które są specjalnie zaprogramowane tak, by dostosowywać się do najaktywniejszych algorytmów i siania dezinformacji. Użytkownicy jednak w dużej mierze wyczuleni są na takowe konta, stąd też do supportu napływa masa zgłoszeń, a same boty są w późniejszym czasie blokowane.
Należy pamiętać, że szukając informacji, zawsze trzeba zwracać uwagę na ich źródła oraz podchodzić do wszystkiego z zimną głową.
Surfujcie bezpiecznie!
Chmielewska, K.
Janus, W.
Płatek, K.
Bibliografia:
Natalia Hatalska, Mirrorworld, czyli pandemia vs infodemia; [https://hatalska.com/2020/04/07/mirrorworld-czyli-pandemia-vs-infodemia/]
Magdalena Szpunar, "Czym są nowe media - próba konceptualizacji."; https://ruj.uj.edu.pl/xmlui/bitstream/handle/item/129720/szpunar_czym_sa_nowe_media_2008.pdf?sequence=1&isAllowed=y
Komentarze
Prześlij komentarz